Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X X

Historia Kaito

Urodziłem się w nocy, więc od razu po narodzinach zmieniłem się w rysia. Starsza siostra stała nade mną i przyglądała mi się. Minął jakiś czas i potrafiłem chodzić, biegać i mówić. Rodzice, mieszkający w drewnianym domku w lesie jako ludzie i dziko jako rysie, pobiegli na polowanie. Opiekę nade mną zostawili Eleonorze, mojej siostrze. Pilnowała mnie już kilka godzin, a rodzice nie wracali, bo jak wiadomo, polowanie jest trudne. A wtedy przyszli ludzie. Chcieli polować. Zauważyli nas. Siostra wzięła mnie za skórę na karku i pobiegła ze mną w stronę rzeki. Potem pokazała mi norę, a ja do niej wbiegłem. Zasłoniła mnie liśćmi i powiedziała, żebym nie wychodził do następnego poranka. Posłuchałem. Zobaczyłem w oddali ludzi i jak nagle coś uderza w Eleonorę i ją rani, a ona wpada do rzeki i znika. Ale może jeszcze wróci. Może mnie nie zostawi. Siedziałem i czekałem. Tak jak mówiła, do następnego poranka. Byłem głodny. Zasnąłem. Kiedy było już jasno obudziłem się i wyszedłem na zewnątrz. Zacząłem wołać rodziców i siostrę, ale trwało to chyba dwie godziny i nikt nie przyszedł. Wtedy znów usłyszałem w oddali ludzi. Zacząłem uciekać i po dłuższej chwili, zmęczony, wskoczyłem do kolejnej nory. Ale w niej ktoś był. A konkretnie rodzina lisów. Samiec i samica karmiąca czwórkę młodych. Na szczęście zgodzili się mnie nakarmić i zamieszkać z nimi. Oczywiście, kiedy dorastałem, było tam coraz mniej miejsca i w końcu wylądowałem poza norą. Cóż, bywa. Odwdzięczałem się lisiej rodzinie polując dla nich tak, że nie byli nigdy głodni. Ale pewnego dnia samica lisa zachorowała i niestety po jakimś czasie zginęła. Jej potomstwo jakiś czas wcześniej odeszło w świat, dorosłe. A samiec został sam. Współczułem mu, ale to przecież nie mogło mu pomóc. Zostałem z nim, ale po jakimś czasie zginął zagryziony przez psy myśliwskie. Powędrowałem więc sam. Minęło kilka miesięcy, może lat. Znalazłem miasto. Przyszedłem tu. Teraz to jest mój dom. 
Może nareszcie będzie łatwiej, może...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz