Obudziłam się wcześnie, kiedy było jeszcze całkiem ciemno. Noc upłynęła mi spokojnie, jakieś dwie godziny skakałam jako ryś po parku, resztę przespałam. Gdy już się całkowicie przebudziłam i ubrałam, wyszłam na spacer - oczywiście już pod postacią kobiety. Było już całkiem widno, ale słońce nie chciało się pokazać. Chodziłam opuszczonymi uliczkami. Nagle, usłyszałam czyjeś kroki. Szybko zauważyłam, że nie jestem sama - kilkanaście metrów ode mnie stał jakiś facet, mniej więcej w moim wieku. Podbierał ścianę. Jednego byłam pewna, koleś nie jest stąd. Postanowiłam zagadać. Podeszłam bliżej, a kiedy się na mnie spojrzał, na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
- Um...hej. - Uznałam, że standardowe "hej" na początek wystarczy.
- No...hej...? - Chłopak wyglądał na nieco zakłopotanego.
- Jestem Kiseki. - Uśmiechnęłam się nieco szerzej. - Miło mi poznać.
- Kaito jestem...również mi miło.
- Nie jesteś stąd, prawda?
- Bingo.
- No to jak tu trafiłeś?
Kaito? Wenus do dupus, przepraszam Q A Q
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz