A chwilę później krzyk Kaito, w którym słychać było płacz.
Wybiegłam z domu natychmiast i ruszyłam w stronę krzyku.
Krew.
Zakrwawione ślady opon, krew wszędzie.
A w kałuży krwi na poboczu Marybeth.
Oczy miała zamknięte, nie widziałam żeby oddychała, z jej ust cały czas lała się krew. Przystanęłam obok Kaito, i zaczęłam płakać.
- Kiseki...powiedz, że można jej pomóc... - Wyjąkał przez łzy.
- Kaito. - Wyszlochałam, kładąc mu dłoń na ramieniu. - Marybeth, ona... - Przełknęłam ślinę, zaciskając zęby. - Ona...nie żyje.
Zacisnęłam mocno powieki i uklęknęłam nad ciałem Mary, obok Kaito. Cierpiał. Bardziej niż ja.
Kaito? ;______;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz