Wybiegł z domu przerażony tym że Mary jest w ciąży, AHA.
- CHCĘ CIĘ TYLKO POINFORMOWAĆ ŻE ŚPISZ DZISIAJ NA WYCIERACZCE! - Krzyknęłam zanim wybiegł, westchnęłam głęboko, strzeliłam facepalm'a i znów spojrzałam na Mary. - Marybeth, strasznie cię za niego przepraszam...
- N-nie ma problemu... - Odpowiedziała, rumieniąc się jeszcze bardziej i głaszcząc swój brzuch.
- To...który to miesiąc?
- Końcówka piątego. Niestety zostałam całkiem sama... - Westchnęła, zamykając oczy.
- Jak to? A ojciec?
- Zmarł miesiąc temu.
- O...strasznie mi przykro...a rodzina, jego albo twoja?
- ... - Odwróciła wzrok, a wyraz jej twarzy momentalnie stał się smutny.
- P-przepraszam, nie powinnam pytać...
- Nic się nie stało.
- Mary...nie pogniewasz się, jeśli zostawię cię na chwilę samą? Muszę iść po tego kretyna...
- Okej, nie ma problemu.
***
- Ał ał ał ał ał ał ał AŁ~! - Krzyczał Kaito, kiedy ciągnęłam go za ucho do domu. - Nie chcę wracać do tej agentki, ja się jej boję!
- Nie wygaduj głupot wariacie, Marybeth nie jest żadną agentką!!!
Kaito? XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz