Leżałam na kanapie rękami podtrzymując brzuch, a ten cały Kaito siedział na fotelu obok i się na mnie patrzył jakby chciał mnie zamordować.
On jest dziwny.
Po kilkunastu minutach dręczącej ciszy słychać było grzmot a potem tylko burzę. Rozpadało się. Biedna Kiseki...
Po kolejnych kilkunastu męczących minutach ciszy w końcu się odezwałam.
- Kaito...dlaczego się mnie...boisz?
Kaito? XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz