I nagle przestało tak bardzo boleć.
Chociaż to nie był Blaise, to gdy tylko poczułam jego rękę, trochę mi ulżyło.
- Okej Kaito, ty trzymasz rękę Mary, a ja asystuje przy porodzie, okej? - Spytała Kiseki patrząc na Kaito, a po chwili znów przeniosła wzrok na mnie, zajmując stanowisko położnej. - No dobra...oglądanie "Położnych" przez te pięć lat mojego życia nareszcie się na coś przyda... - Westchnęła i spojrzała mi prosto w oczy. - Dobra Mary...oddychaj powoli i głęboko. Wdech i wydech, bez nerwów, na spokojnie, spróbuj wyrównać oddech. Oddychaj głęboko, a jak tylko poczujesz taką potrzebę, przyj.
Tak jak mi rozkazała tak zrobiłam. Przy okazji czułam jakbym złamała Kaito rękę. Ból był nie do wytrzymania. Wiedziałam, że to będzie strasznie boleć, ale nigdy nie sądziłam, że AŻ TAK. Tego nie da się opisać słowami.
Ścisnęłam dłoń Kaito najmocniej jak umiałam, przycisnęłam brodę do klatki piersiowej i wysiliłam się jak mogłam. NIE. WYTRZYMAM. TEGO.
To boli. TO TAK BARDZO BOLI.
***
Dość. Musiałam zrobić sobie krótką przerwę. Zaczęłam ciężko dyszeć, wtulając głowę w klatkę piersiową Kaito.
- Kiseki, ja...nie...nie dam...nie dam rady... - Wydyszałam, roniąc kolejne dwie łzy. Byłam cała mokra, grube krople potu spływały po niemalże całym moim ciele, włosy przyklejały mi się do czoła i do szyi. Chociaż wiedziałam, że jeśli się postaram, to za moment zostanę mamą, to jednak...poród zapamiętam jako najgorszą chwilę w moim życiu.
- Owszem, dasz! - Powiedziała nie Kiseki tylko...Kaito. Ten głos niewątpliwie należał do Kaito. I to dodało mi sił.
- Mary, ja wiem, że to strasznie boli, ale uwierz mi...już prawie koniec. Jeszcze tylko chwila i będzie tu twoje maleństwo! - Wykrzyknęła Kiseki współczującym głosem.
Determinacja. Tak. To słowo najlepiej opisuje to co wtedy czułam. Po raz kolejny wysiliłam się jak mogłam, zamykając oczy i krzycząc wniebogłosy.
Kaituś, mój drogi? Chcę cię lojalnie poinformować że właśnie zostałeś "ojcem". >:3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz