- Kaito. To. Jest. Zbyt. Słodkie. - Uroniłam łzę. To był zbyt piękny widok. Musiałam to odreagować. Może...pójdę na spacer? - Kaito, słuchaj, przejdę się, okej?
- O-okej... - Wykrztusił, uśmiechając się szerzej.
Założyłam buty, kurtkę i wyszłam.
Właśnie wracałam z parku do domu.
Przechodziłam przez ulicę.
Słyszę donośny pisk opon.
Tak nagle.
Nie zdążyłam zareagować.
Czuje przeszywający ból w boku, a samochód pojechał dalej.
Leżałam na szosie, w okół czułam krew.
Krew lała się strumieniami z mojej rany na boku i zmiażdżonej nogi.
Nie miałam siły krzyczeć. Jedyne co robiłam to leżałam bezsilnie na chodniku i płakałam.
Czułam krew w ustach, wizja się zamazywała.
...To już koniec...?
Kaito...Kiseki...Ayato...
Dlaczego...?
Zamknęłam oczy. Przestałam czuć ból. Wszystko stało się czarne.
To koniec.
Kaito? ;______;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz