- Tego CZEGOŚ? - Spytałam niemal oburzona. - To nie jest COŚ tylko mój najukochańszy skarb, moje maleństwo które kocham i będę chronić, nawet ceną własnego życia. - Uśmiechnęłam się, muskając mój brzuch dłonią, po czym znów spojrzałam na Kaito. - Ojcem jest Blaise. Najcudowniejszy mężczyzna jakiego poznałam. Przedwcześnie mnie opuścił...czasem zastanawiam się, dlaczego Bóg zabrał akurat jego...?
Westchnęłam i zamknęłam oczy, czując że napływają mi do nich łzy. To było już miesiąc temu, ale bolało. Ciągle bardzo bolało...
Kaito? .3.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz