***
Tygodnie mijały, a Ayato rosła i rosła. Rozpierała mnie duma. Ale za to Kaito...mhmhmhmhmhm...nie umie się opiekować dziećmi, niestety.
Siedziałam w salonie. Kiseki robiła obiad, a Ayato z kolei swój obiad już jadła. Przyznaje, że karmienie piersią należało jednocześnie do tych nie do końca przyjemnych momentów, a z drugiej strony do tych najprzyjemniejszych. No cóż, taki los matki.
Po chwili stanął nade mną Kaito. Gdy Ayato tylko go zauważyła, oderwała się od mojej piersi i wyciągnęła swoje małe rączki w stronę "taty", śmiejąc się przy tym wesoło i dając mu do zrozumienia, że chce aby wziął ją na ręce.
Dlaczego mam takie dziwne wrażenie że ona będzie córeczką tatusia?
Kaito? >:3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz