- Wkurzał mnie dlatego wytłumaczyłam mu skąd się biorą dzieci, i chyba właśnie zniszczyłam mu dzieciństwo. - Mruknęłam, patrząc współczującym wzrokiem na załamanego Kaito. Wyciągnęłam w jego stronę rękę i rozczochrałam jego włosy. - No już dobrze, dobrze, przepraszam.
O rany, co ja najlepszego zrobiłam...przeze mnie dziecko wpadło w depresje.
Kaito? Wiem, że krótko, ale wena mnie nie kocha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz