Zasnęła. Dziecka jej zabierał nie będę. Chyba też powinienem spać. Iść do łóżka i zasnąć, ale... nie doszedłem. W zasadzie nie zrobiłem nawet kroku, bo padłem na bok tuż obok Marybeth, tylko na podłogę. Ale zasnąłem. To było najważniejsze.
***
Następnego ranka obudziłem się znów na podłodze. E tam. Ważne, że dobrze mi się spało. Heh.
Wy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz