***
Tak ze trzy miechy później
***
Kaito cały czas był bardzo smutny stratą Ayato. Ja też, jednak wiem, że nie można wiecznie być smutnym. Zwłaszcza, że oczekuję dziecka, co było już - swoją drogą - widoczne. Z dnia na dzień przybywało mnie coraz więcej, aż w końcu mój brzuch stał się duży wystarczająco, aby można było zauważyć gołym okiem, że jestem w ciąży. Nie czułam się z tym specjalnie komfortowo, ale...z drugiej strony, od zawsze tego chciałam, prawda?
Któregoś dnia, Kaito siedział na kanapie, ze smutną miną. Nie mogłam już patrzeć jak się smuci. Biedak prawie codziennie chodził nad grób Ayato i potrafił tam płakać godzinami.
Podeszłam do niego i usiadłam obok.
- Kaito.
- Mhm?
- Coś ci pokaże. Tylko się nie bój. - Po czym wstałam i przysunęłam twarz Kaito do swojego brzucha. - Przyłóż ucho i posłuchaj.
Po czym uśmiechnęłam się, czekając na jego reakcje. Wystraszy się, czy będzie raczej zachwycony?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz