(Tak jakby...osiemnaście plus xD)
Wrócili wieczorem.
Ayato natychmiast poszła spać, a Kaito zrobił se kawy.
Ja już dawno leżałam w łóżku, ale nie spałam. Tak jakbym...czekała na Kaito. Spaliśmy w jednym łóżku, bo pokój Mary został zagarnięty przez małą, a na kanapę go nie wyśle więc spał ze mną.
Wrócił.
Natychmiast zamknęłam oczy, udając, że śpię. Jak tylko położył się obok mnie, to ja wyskoczyłam z pod kołdry, przewróciłam go na plecy i usiadłam na nim okrakiem, uśmiechając się przy tym.
- Kiseki...? - Spytał zdziwiony.
- Wiesz Kaito...jesteś debilem ale... - Zarumieniłam się. - wydaje mi się że coś do ciebie czuję...na pewno coś do ciebie czuję. - Tak jakoś dziwnie moje ręce zawędrowały pod kołdrę i tak jakby zaczęłam zdejmować mu bokserki.
- Kiseki, coooooo tyyyy...?
- Co jest, boisz się? - Uniosłam jedną brew, jednym płynnym ruchem ściągając z niego spodnie. Jego twarz momentalnie stała się czerwona.
- Um...Kiseki, co jest z tobą dziś nie tak...?! - Spytał nagle, odwracając wzrok.
- Hehe...tak jakoś mnie naszła ochota, wiesz? - Odpowiedziałam, szybko ściągając koszulkę i przytulając się do niego. - Doszło do mnie, że mimo tego, że jesteś debilem...to cię kocham.
Gdy złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku, zrobił przerażoną wręcz minę, ale po chwili zaczął oddawać całusa i przytulił mnie do siebie mocno...
***
CENZURAAAAAA.
***
Leżeliśmy zmęczeni pod kołdrą, w swoich ramionach. To chyba była najlepsza noc w moim życiu.
Zamknęłam oczy, pogrążając się we śnie...
Kaito? <333
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz